TURBOKOLOR OLIMPIK PACK SS18

2018-06-05
TURBOKOLOR OLIMPIK PACK SS18

Niewiele jest na polskim rynku streetwearowym marek o tak długiej, a jednocześnie bogatej historii. Wyrobionym smaku, odmienności i niepowtarzalności. Pozycja, na którą z niebywałą pieczołowitością pracował jej założyciel - Swanski, który niezależnie od mody i zmieniających się trendów, prezentował światu swój niepowtarzalny i niepodrabialny design, umieszczany na produktach najwyższej jakości. To wszystko, ale również mnogość kolaboracji ze sławnymi nazwiskami ze świata mody, sztuki czy sportu, spowodowało, że ponad 11 lat od założenia, Turbokolor nadal pozostaje marką o znakomitej opinii i niesłabnącej popularności. A teraz chce podbić serca streetwearowych fanów nową, nieoczywistą mini kolekcją. Czy po takim czasie marka jest w stanie zaskoczyć swoich klientów? 

Te 11 lat to nieprzerwany proces dorastania, rozwijania się i ewoluowania. Zmian charakteru i stylu ze względu na płynące z otoczenia inspiracje czy ludzi zaangażowanych w rozwój marki. Aczkolwiek zmian, które nie uderzały w podstawę i główną ideę wyrażaną przez Swanskiego, sprowadzającą się do realizowania własnych myśli, marzeń czy celów niezależnie od zdania innych. Nadal to sztuka, deskorolka i ulica, podobnie jak to było w 2007 roku, stanowią podstawę kolejnych kolekcji. Nazwijmy to miejskim stylem, który urósł do rangi mody ulicznej. Kiedy powstawał stanowił odpowiedź na wszechobecną nudę, dominację wielkich marek hiphopowych i niezmiennie trwającą opinię o Polsce, jako o miejscu bez stylu. To nie czasy Goshy Rubchinskiy’ego, gdzie to, co wschodnie oznacza coś zgoła odmiennego niż tandeta. To też odpowiedź na kulejący rynek odzieży deskorolkowej wyrażająca się buntem, ekspresją, designerskim eksperymentem i ciągłym poszukiwaniem. Zanim zatrzymał się, odnalazł workwearowy klimat, umieszczony w streetwearowej marce.






Streetwear w tamtych czasach był silniej kulturowy, emocjonalny i uliczny. Mniej w nim było powierzchowności, konsumpcjonizmu i wielkiego biznesu. Mniej niedomówień i więcej konkretów. Rzeczy były stałe, bardziej ukierunkowane. Teraz Turbokolor musi odnaleźć się w środowisku pełnym odtworzeń, nawiązań, kopii. W samplowanej i ulotnej rzeczywistości marka podjęła niezwykle trudną do zrealizowania próbę pozostania zgodną z własną tożsamością. Pozostania marką projektującą, a nie stylizującą. Marką autentyczną i uczciwą wobec siebie i swoich odbiorców.  Pozostania na dłużej w świadomości konsumenta.





Turbokolor Olimpik Pack to kolejny projekt z pogranicza. Trochę w nim bliskiego marce rowerowego klimatu. Trochę nawiązań do do kolekcji “Tourbokolor de Pologne” z 2010 roku. Jest miejsko i wygodnie. Stąd w ofercie spodnie dresowe o regularnym kroju. Kurtka, anorak z dużą kieszenią z przodu i kapturem. Ciepła, bawełniana bluza, a także koszulka czy tanktop. Kolekcję uzupełniają dodatki - bucket hat oraz 5 panel. Wszystko utrzymane w jednej tonacji kolorystycznej. Dominuje czerń oraz trzy kolorowe paski - biały, niebieski oraz czerwony. Dostrzec można niewielką inspirację nadchodzącymi mistrzostwami świata, ale w stylu Turbokolor. Marka ucieka od piłki nożnej na rzecz szeroko pojmowanej aktywności fizycznej realizowanej w miejskim zgiełku.


Wszystkie produkty już dostępne online oraz stacjonarnie 

Fot.: Maksym Rudnik
Model: Zulu Kuki




















Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel